Webinar z Agnieszką Mróz

Badania jakościowe online – jak poznać swojego odbiorcę nie wychodząc z biura?

Badania to bardzo ważny etap każdego procesu projektowego – bez poznania potrzeb swojego odbiorcy, trudno byłoby zaproponować mu odpowiednią usługę. Zwykle takie badania przeprowadza się w bezpośrednim kontakcie z obiorcą, jednak sytuacja pandemii spowodowała, że proces ten coraz częściej jest realizowany online. 
To właśnie  ten sposób eksperci Concordii przeprowadzali badania na potrzeby publikacji NeedBook.

Gościem na kanale Dostępnego Designu był Krzysztof Kubasek, projektant wzornictwa przemysłowego, założyciel i lider Kubasek Studio. O przyszłość projektowania, roboty społeczne i zmiany w biznesie pytał Michał Karbowiak.

Michał Karbowiak: Flash został zaprojektowany już w 2009 roku! Jakie funkcje spełniał robot sprzed ponad dekady?

Krzysztof Kubasek: Flash to był nasz pierwszy tak duży projekt w KUBASEK STUDIO. Zaczął się od projektu naukowego LIREC, Politechniki Wrocła wskiej: dr Jan Kędzierski był wtedy i jest do dziś głównym motorem napędowym projektu. Ten pierwszy robot potrafił czytać twarz, widzieć postać i przestrzeń wokół siebie odpowiedzieć na wydarzenia w kalendarzu online etc. Ja zaprojektowałem twarz i obudowę, To aby robot żył było najważniejszą częścią i zajął się tym zespół z Politechniki. Moim celem było, by twarz Flasha była empatyczna, przyjazna człowiekowi, ale też zachęcała do kontaktu.
Obecnie w swym portfolio projektowym posiadam całą drużynę robotów. Samuel był jeszcze przed Flashem. Następnie stworzyłem Eugeniusa, który szerzej znany jest jako Gienek lub Gieniu. Wykonany został dla firmy General Robotics. W tym przypadku zająłem się całą formą robota nie tylko twarzą, robot musiał przede wszystkim wyglądać jak miły i przyjazny przewodnik. Na końcu był EMYS.

fot.: emys.co.

A czy to prawda, że bazowałeś na emotikonach?

W przypadku EMYS tak, bo to bardzo syntetyczny obraz emocji. Człowiek potrafi dopatrywać się kształtów w obiektach, w konstrukcji różnych konfiguracji, w proporcjach. Okazało się, że te emocje bardzo łatwo przedstawić za pomocą trzech kształtów (dysków) i oczu. To wzbudziło bardzo duże zainteresowanie i szczególną sympatię wśród młodszych użytkowników.

W przypadku robotów głowa jest najbardziej interakcyjną częścią. 

Twarz to pierwszy element, który czytamy, po którym rozpoznajemy samopoczucie i emocje. W robocie też doszukujemy się pewnych ludzkich cech, dlatego skupiłem się na tym, by dobrze zaprojektować głowę, żeby była naprawdę ekspresywna i empatyczna, żeby przyciągała i żeby zachęcała do interakcji. Kluczowym w ekspresji jest jednak ruch dysków. Odpowiednie zaprogramowanie ruchu wszystkich kształtów względem siebie powoduje, że robot staje się ekspresywny, w sumie dokładnie tak jak u człowieka.

A co, Twoim zdaniem, jest najważniejsze w projektowaniu robotów społecznych? 

Kluczowe jest, żeby robot nie udawał człowieka. Nie jesteśmy w stanie na tym etapie rozwoju technologii sprawić, żeby robot wyglądał idealnie jak człowiek. Złym przykładem według mnie jest na przykład Sofia, która imituje człowieka. Sprawia to dość przerażające wrażenie i wręcz zniechęca do kontaktu. Ja staram się projektować nową osobną  „istotę”, robota, który jest w pewien sposób sobą. O ile można powiedzieć, że robot jest sobą. 

Czy na przestrzeni lat, od twojego pierwszego projektu, zaszły jakieś kluczowe zmiany?

Ograniczeniami robotyki są materiały z których jest zbudowany, cała jego  mechanika, elektronika etc. W tym obszarze pewnie niewiele się zmieni jeszcze przez długie lata, bo ciągle wykorzystywane elementy będą plastikowe lub metalowe. Wielką zmianę pociągnie za sobą programowanie materiału organicznego i możliwość interakcji między kodem z którego zbudowana jest świadomość robota. Jeśli mogę przyjąć rolę futurologa, to właśnie wtedy, gdy znajdziemy sposób na programowanie komórkowe, przyjdzie czas, by zacząć tworzyć roboty podobne do człowieka. Ale to jest jeszcze przyszłość, która nas nie dotyczy.

Póki co, twoje roboty, choć nie imitują ludzi, pełnią pożyteczne funkcje.  Emys, na przykład, uczy dzieci języków obcych.

Tak, EMYS jest wyposażony w wyświetlacz, na którym pojawia się różnego rodzaju kontent rozwijający znajomość języka angielskiego. Dzięki niemu, poprzez zabawę i tworzoną relację emocjonalną pozwala dzieciakom wchłaniać wiedzę jakby przy okazji, w naturalny sposób. Im zabawa jest bardziej atrakcyjna dla dziecka, tym wiedza jest łatwiej przyswajana. Takie towarzyszyło nam założenie przy pracy nad EMYS, choć początkowo miał być to robot pomagający osobom starszym.

fot.: emys.co.

Ten wrocławski produkt dzisiaj wciąż jest rozwijany w Shenzhen i już został wprowadzony do produkcji.

To prawda. Zespół EMYS ciągle bardzo intensywnie pracuje nad tym, żeby EMYS był coraz bardziej przyjazny i pojawiał się w coraz większej ilości szkół.

Myślisz, że Robotyka będzie pomagać ludziom w codziennym funkcjonowaniu

Na pewno dzięki takim projektom jak EMYS, Flash czy Eugenius oswajamy ludzi z inteligentnymi rozwiązaniami, a dzięki takim projektom jak Dostępny Design mamy szansę uświadomić biznesowi jaki jest potencjał robotyki w każdej z dziedzin życia człowieka. Uważam, że w tym temacie tkwi duży potencjał biznesowy. Osobiście bardzo chciałbym, aby wzornictwo i projektowanie pomagały ludziom, a realizowane projekty rozwiązywały konkretne problemy, a nie tylko stanowiły o estetyce. Victor Papanek powiedział, że gdybyśmy 10% czasu, który poświęcamy na projektowanie poświęcili na ważne projekty, to świat byłby lepszy. Cieszę się, że zajmując się robotami już dawno te 10% przekroczyłem. 

Które obszary robotyki, Twoim zdaniem, będą się rozwijały najbardziej dynamicznie? O których aspektach myślisz w kontekście najbliższej przyszłości? 

Na pewno Internet of Things. Roboty, które chodzą i wykonują jakąś czynność to w końcu zaledwie część globalnych działań w obszarze robotyki. Robotyka algorytmowa dzieje się na co dzień w naszych urządzeniach, a Internet of Things jest rzeczywistością, która ciągle się rozwija, choć może nie jest tak bardzo ekscytująca wizualnie, jak moje roboty. Programowanie będzie mocno zmieniało rzeczywistość, dlatego stawiałbym na autonomiczność obiektów, samochodów i rzeczy, które nas otaczają. Myślę, że w najbliższym czasie w pojawią się wielkie inwestycje w IoT. 

Co zmieniła w temacie projektowania pandemia?

Przede wszystkim uwrażliwiła nas na pewną rzeczywistość. Pokazała, że świat może się kiedyś skończyć. Nasze priorytety przesunęły się z posiadania na skupienia na tym, co już mamy. Potrzeby są generowane przez marki, przez marketing, przez rynek… mam nadzieję, że dzięki pandemii to też zacznie się zmieniać, że podejmiemy pewną refleksję na temat rzeczywistości. 

Piotr Voelkel, właściciel i założyciel grupy VOX, mówi, że przed projektantami wielkie wyzwanie, które polega na ponownym tworzeniu rzeczy, które będą służyć wiele lat. Dzięki temu będziemy kupować mniej, konsumować mniej, a tym samym będziemy mieć mniej destrukcyjny wpływ na planetę. Czy i Ty zauważasz to wyzwanie?

To jest bardzo idealistyczna wizja, jednak obawiam się, że rynek nie pozwoli jej zrealizować. Od gospodarki wymaga się, by równomiernie, jednostajnie się rozwijała. To z kolei nie jest możliwe bez rosnącego konsumpcjonizmu. Jeżeli dałoby się to powstrzymać, biznes byłby w stanie zrewidować sposób produkcji i posiadania. Zamiast kupować nowe rzeczy, moglibyśmy pożyczać lub wynajmować. I to jest przyszłość. Jeremy Rifkin w swojej książce „Trzecia rewolucja przemysłowa” pisze o tym, że musimy zastąpić posiadanie współdzieleniem. Ale to już temat na zupełnie inną rozmowę.

Dobrze zaprojektowana przestrzeń badawcza powinna odpowiadać aktualnym trendom, dawać szerokie spektrum możliwości ekspertom oraz komfort uczestnikom badań. Dzięki takiemu podejściu, kompleksowe usługi badawcze wyjdą naprzeciw oczekiwaniom przedsiębiorców, którzy coraz chętniej korzystają z badań produktów i usług. Na co warto zwrócić uwagę wybierając przestrzeń badawczą? I czy stosunkowo nowe miejsce, czyli Lab150 wyróżnia się w tym temacie na tle konkurencji? Opowiada Maria Kurasz, Business Development Manager w Lab150.

Jaką przestrzenią badawczą dysponuje Lab150?

Jest to zarówno przestrzeń Living Labu, czyli fokusowni i przestrzeni do swobodnej aranżacji, ale także sala do mappingu 3D, pracownia akustyczna, pracownia fotografii czy biblioteka materiałów. Wszystkie te elementy pomagają firmom na etapie badań w procesie projektowym. 

Jednak zazwyczaj badania odbywają się w obszarze Living Labu?

Tak, dysponujemy tam przestrzenią ekspozycyjną, która wynosi 350 m2. W jej ramach jesteśmy w stanie zaprojektować i stworzyć kilka opcji aranżacji jednej powierzchni. Z pomocą przychodzą ściany stworzone w systemie modułowym, z możliwością rozstawu co 50, 100, 200 cm. W tej części Labu aranżujemy na przykład przestrzenie mieszkalne i sklepowe, miejsca użyteczności publicznej czy inne, które w prosty sposób możemy dopasowywać i zmieniać do potrzeb konkretnego badania.

Na jakie inne rozwiązania Living Labu warto zwrócić uwagę? 

Jest ich wiele! Zdecydowaliśmy się na przykład na brak lustra weneckiego, które mogłoby wskazywać, że uczestnicy na przykład badań fokusowych są obserwowani. Zależało nam, aby wszyscy czuli się jak najbardziej komfortowo. Zamontowaliśmy więc kamery 360 stopni, dzięki którym operator rejestruje reakcje uczestników badania, a ich minimalistyczna forma nie wywołuje u badanych uczucia skrępowania i nieufności.

Dodatkowo Living Lab wyposażony jest w mikrofony zarówno płaszczyznowe, jak i słupkowe, które pozwalają zbierać informacje w różny sposób. Ma to bardzo duży wpływ na jakość badania. A dzięki uważnemu i właściwemu rozłożeniu mikrofonów w przestrzeni nie stwarzamy sytuacji, w których umknąć mogą poszczególne wypowiedzi, efekt pierwszego wrażenia czy spontaniczne reakcji sali. Mamy odpowiedni sprzęt, by zebrać zarówno indywidualne opinie, jak i grupowe dyskusje oraz wymiany zdań. 

Warto zwrócić też uwagę na oprawy oświetleniowe zamontowane na szynoprzewodach, które pozwalają na moderowanie oświetleniem za pomocą aplikacji w telefonie, do której dostęp ma zarówno moderator, jak i badacz przebywający z grupą fokusową. 

I jak to mówią na Wyspach, last but not least, wyróżnia nas także możliwość ustawienia ekspozycji wielkogabarytowych, takich jak samochodów czy traktorów. W Living Lab zaprojektowano bramę wjazdową, tak aby rozmiar nie był przeszkodą. Dodatkowo przestrzeń została zabezpieczona i wzmocniona w taki sposób, by strop wytrzymał pod naciskiem nawet bardzo ciężkich ekspozycji. 

Brzmi imponująco! Jednak badania to nie tylko infrastruktura. Opowiedz więcej o ekspertach pracujących nad badaniami w Labie.

Zespół badawczy oraz eksperci Concordia Design zawsze służą wsparciem. Nasi ludzie oprócz doskonałych kompetencji świetnie poruszają się w oferowanych przez przestrzeń Labu możliwościach, których wykorzystanie nie musi być naturalne dla osoby z zewnątrz. Dajemy także możliwość wynajęcia przestrzeni zewnętrznym badaczom.

Nasze badania nie są zawieszone w próżni i mogą być traktowane jako część kompleksowego wsparcia. Łącząc consulting Concordia Design oraz wsparcie technologiczne Lab150 mamy pełny obraz wyzwań z jakimi zmagają się start-upy, dlatego jesteśmy w stanie doradzić nie tylko przy wyborze odpowiedniego materiału do wykonania prototypu czy strategii wdrażania produktu, ale także w takich kwestiach, jak na przykład zdobycie dofinansowania projektu.

Co wyróżnia Lab150 spośród innych przestrzeni badawczych?

Na pewno kompleksowe podejście i opisana powyżej dbałość o techniczne detale. Naszym wyróżnikiem jest także wyjątkowy zespół. Ale kwestią zupełnie unikalną jest badanie prototypu. Firma, która do nas przychodzi z pomysłem czy projektem danego produktu, otrzymuje możliwość przebadania samego efektu działań podjętych w naszej prototypowni. To bardzo ważne, ponieważ prototyp może być idealny pod względem technologicznym czy funkcjonalnym, jednak to prawdziwy użytkownik, a nie projektant, architekt czy technolog, wychwyci najistotniejsze kwestie. Dlatego testowanie i badanie prototypu jest dla nas niezwykle istotne.

Prototypy kojarzą się ze start-upami. Dla jakich firm i branż stworzona jest oferta Labu?

W spektrum naszych zainteresowań znajduje się każdy produkt, który ma być wdrożony na rynek z pomocą materiałów dostępnych w naszej bogatej, ciągle rozbudowywanej bibliotece i spoza niej. Do tej pory nasi eksperci Concordia Design i Lab150 współpracowali z takimi branżami jak: meblarska, logistyczna, bankowa, motoryzacyjna, medyczna, muzyczna, jubilerska, zabawkarska czy nowych technologii. Co prawda Lab150 nie zajmuje się kwestiami programistycznymi czy związanymi z elektroniką, jednak jeśli projekt tego wymaga, ściśle współpracujemy nad tego rodzaju wyzwaniami z zaufanymi, doświadczonymi organizacjami. Nie zamykamy się na żadną branżę. Wręcz przeciwnie – czekamy na kolejne wyzwania!

Czego firmy spodziewają się po badaniach? Jakie jest wyobrażenie świata biznesu na temat możliwości badawczych? I co najbardziej zaskakuje przedsiębiorców w tym obszarze? Opowiada Natalia Słowikowska, Specjalistka ds. Badań i Analizy Trendów Concordia Design oraz Lab150.

Jakie jest najczęstsze i największe zaskoczenie przedsiębiorców po pierwszej rozmowie z badaczem?

Zanim odpowiem, zaznaczę, że firmy, z którymi współpracuję w Labie są otwarte na badania. Choć każdy wyobraża je sobie na swój sposób. Zauważyłam, że moi rozmówcy ożywiają się, gdy zaczynam opowiadać o etnografii i o tym, jak może ona wpłynąć na pracę nad ich produktem. Wynika to często z faktu, że badania dla wielu ciągle są jednoznaczne jedynie z udziałem w ankiecie czy sondażami wyborczymi. W rzeczywistości spektrum, w którym się poruszamy jest dla przedsiębiorców zaskakująco szerokie.  

Czym w takim razie są badania etnograficzne? 

Jednym zdaniem: to poznanie konsumentów w ich naturalnym środowisku, czyli w świecie, w którym żyją i który kreują. Co istotne, jest to świat prawdziwy, a nie deklarowany. Etnografia, to odkrycie rytuałów codzienności związanych z produktem lub usługą, schematów zachowań i emocji towarzyszących wykonywanym czynnościom. Zanurzamy się w świat konsumentów – obserwujemy ich, prosimy o dokumentację foto/video danych obszarów dnia, rozmawiamy z nimi. Wszystko po to, żeby ich zrozumieć i zdiagnozować potrzeby, nawet te nieuświadomione.  Dzięki temu jesteśmy w stanie wypracować rekomendacje, które pozwolą stworzyć produkt, który będzie nie tylko w realny sposób rozwiązywał problemy, ale okaże się również “przyjazny” w użytkowaniu.

Czy możesz podać jakiś przykład?

Weźmy coś prostego. Przyjmijmy, że produktem jest lampa. Czego innego konsumenci mogą oczekiwać od lampy stworzonej na potrzeby salonu, a czego innego od lampy umieszczonej nad wyspą kuchenną. Musimy wziąć pod uwagę nie tylko design i kolorystykę, ale również materiał, z którego jest wykonana, jej funkcjonalność – możliwość zawieszenia na odpowiedniej wysokości, rozmieszczenie źródeł światła i regulacji jego natężenia. Odpowiednie dostosowanie właściwości produktu, uwypuklenie jego atrybutów jest możliwe tylko, jeśli poznamy potrzeby i oczekiwania potencjalnych konsumentów. Zdobycie insightów i dostosowanie produktu do wniosków, które z nich wypływają nie powinno być traktowane jako cofanie się na osi procesu. Te badania chronią producenta przed poniesieniem dużych kosztów produkcji lampy, która nie spełni oczekiwań grupy docelowej. To rozwój produktu, a nie zamach na projekt. I właśnie to staram się przekazać naszym klientom już we wstępnych rozmowach. Muszę przyznać, że firmy, z którymi nawiązujemy współpracę są otwarte i w coraz większym stopniu wykazują zainteresowanie wsparciem w obszarze badawczym.

Wspomniałaś, że istnieją różne wyobrażenia o współpracy na polu badawczym. Jakie pokutują przekonania na temat tego zagadnienia?

Do jednego z moich zadań należy przybliżenie klientowi naszych możliwości. One są szerokie, ale nie są nieskończone. Często na przykład pojawia się opozycja dla polskiego rynku w postaci rynku światowego. Szczególnie, jeśli w grę wchodzą towary luksusowe. Musimy wtedy wspólnie zastanowić się, czym jest “zagranica” w tym przypadku i znaleźć bardziej sprecyzowaną grupę docelową.

Podczas tego spotkania opowiadam o tym, jak mogę pomóc, ale przede wszystkim też poznaję potrzeby klientów. Punktem wyjściowym naszej współpracy jest osadzenie się na rynku, znalezienie benchmarków. 

Czyli badania wymagają także zaangażowania od badanej firmy? Wygląda na to, że te działania nie dzieją się obok. To nie tak, że Ty przychodzisz z gotowym wynikiem i receptą: powinniście zrobić to i to. 

Tak, zdecydowanie. Zawsze zachęcam firmy naszych Klientów do włączenia się w proces badawczy. Stoję na straży podejścia nazywanego brand-engagement, ale opartego i mającego swoje podstawy w zrozumieniu użytkownika. Bez tego nie uda się nawiązać trwałej i efektywnej relacji pomiędzy marką a konsumentem. Możliwość partycypowania w badaniach, począwszy od współtworzenia koncepcji, poprzez bezpośredni kontakt z użytkownikiem – potencjalnym klientem, a kończąc na uczestniczeniu w testowaniu nowego rozwiązania to bezcenna szansa na usłyszenie głosu konsumenta i zrozumienie rynku. Zaangażowanie się firmy-zleceniodawcy w badanie to również szansa na zdobycie nowych umiejętności badawczych, które potem można wykorzystać czy zaaplikować w kolejnych projektach i procesach realizowanych w firmie.

Współpracujesz ze start-upami. Ich produkty często wprowadzają innowacyjne rozwiązania i funkcjonalności. W ich przypadku wyznaczenie benchmarku może nie wystarczyć. Jak badania pomagają w podobnych sytuacjach?

Trzeba pamiętać, że badamy nie tylko obecną sytuację na rynku. Badamy również kierunki, w których rynek się zmienia i rozwija. Dzięki temu pomagamy uniknąć nieprzystosowania produkty i jego nieprzekładalności na wpływ najnowszych trendów. Takie ignorowanie sygnałów zmian było fatalne w skutkach dla wielu marek, także dla gigantów. Sztandarowym przykładem jest na pewno Kodak, którego potęga skończyła się razem z ekspansją fotografii cyfrowej.  

Concordia Design kompleksowo wspiera rozwój biznesu swoich klientów, o czym informuje także nowe hasło działu consultingu: dla biznesu robimy A-Ż tyle. Wygląda na to, że przestrzenie LAB150, mogą być taką przysłowiową kropką nad Ż.

Możliwości LAB150 dopełniają i domykają naszą ofertę także w zakresie badań. To kropka nad Ż, ale też wsparcie całego alfabetu naszych usług. Centrum prototypowania sprawia, że możliwe jest testowanie produktu jeszcze przed uruchomieniem linii produkcyjnej. To kolejny etap, podczas którego towarzyszymy klientowi. Badamy nie tylko rynek i zapotrzebowanie, ale także prototyp, a jego udoskonalenie to jeszcze większe szanse klienta na sukces.

Badacze i eksperci Concordia Design już od wielu lat kompleksowo wspierają przedsiębiorców. Ostatnio ich usługi stały się jeszcze bardziej holistyczne, dzięki możliwościom wyjątkowego centrum projektowego Lab150. W jego przestrzeniach prowadzone są między innymi programy inkubacyjne, do których przystąpiło kilkadziesiąt polskich start-upów z bardzo różnych branż. Wśród oferowanych im możliwości są także usługi badawcze. Czego firmy spodziewają się po badaniach? Jakie jest ich wyobrażenie na temat możliwości badawczych? I co najbardziej ich zaskakuje? Opowiada Natalia Słowikowska, Specjalistka ds. Badań i Analizy Trendów Concordia Design.

Jakie jest najczęstsze i największe zaskoczenie przedsiębiorców po pierwszej rozmowie z badaczem?

Zanim odpowiem, zaznaczę, że firmy, z którymi współpracuję w Labie są otwarte i entuzjastycznie nastawione do współpracy. Choć każdy wyobraża ją sobie na swój sposób. Zauważyłam, że moi rozmówcy ożywiają się, gdy zaczynam opowiadać o etnografii i o tym, jak może ona wpłynąć na pracę nad ich produktem. Wynika to często z faktu, że badania dla wielu ciągle są jednoznaczne jedynie z udziałem w ankiecie czy ewentualnymi przewidywaniami exit poll – a w rzeczywistości spektrum, w którym się poruszamy jest dla przedsiębiorców zaskakująco szerokie.  

Jak więc etnografia pomaga stworzyć produkt podbijający serca konsumentów?

Dzięki niej zanurzamy się w życiu codziennym przedstawicieli grupy docelowej. Coraz lepiej zaczynamy ich rozumieć i na podstawie zbieranych informacji dopasowujemy produkt. To często nie jest dla klienta prosta lekcja. Może uważać, że oferowany przez niego produkt jest już gotowy, a dopracowywanie go uznawać za krok w tył. 

Czy możesz podać jakiś przykład?

Weźmy coś prostego. Przyjmijmy, że produktem jest filiżanka. Czego innego konsumenci mogą oczekiwać od naczynia na herbatę, a czego innego od takiego na kawę. Musimy wziąć pod uwagę, czy materiał nie nagrzewa się zbyt szybko, czy ucho nie parzy podczas używania, czy nie jest za małe dla masywnej ręki itd. Zdobycie insightów i dostosowanie produktu do wniosków, które z nich wypływają nie powinno być traktowane jako cofanie się na osi procesu. Te badania chronią producenta przed poniesieniem dużych kosztów produkcji filiżanki, która nie spełni oczekiwań grupy docelowej. To rozwój produktu, a nie zamach na projekt. I właśnie to staram się przekazać naszym klientom już we wstępnych rozmowach. Zazwyczaj jednak moje argumenty są uznawane, a wszystkie firmy, które dołączyły do naszego programu inkubacji zaznaczyły, że są zainteresowane wsparciem w obszarze badawczym.

Wspomniałaś, że istnieją różne wyobrażenia o współpracy na polu badawczym. Jakie pokutują przekonania na temat tego zagadnienia?

Do jednego z moich zadań należy przybliżenie klientowi naszych możliwości. One są szerokie, ale nie są nieskończone. Często na przykład pojawia się opozycja dla polskiego rynku w postaci rynku światowego. Szczególnie, jeśli w grę wchodzą towary luksusowe. Musimy wtedy wspólnie zastanowić się, czym jest “zagranica” w tym przypadku i znaleźć bardziej sprecyzowaną grupę docelową.

Podczas tego spotkania opowiadam o tym, jak mogę pomóc, ale przede wszystkim też poznaję potrzeby klientów. Punktem wyjściowym naszej współpracy jest osadzenie się na rynku, znalezienie benchmarków. 

Czyli badania wymagają także zaangażowania od badanej firmy? Wygląda na to, że te działania nie dzieją się obok. To nie tak, że Ty przychodzisz z gotowym wynikiem i receptą: powinniście zrobić  to i to. 

Zdecydowanie staram się zaktywizować firmy, z którymi współpracuję. Przynosi to dużo lepsze efekty, bo będąc w projekcie przedsiębiorcy mogą reagować na bieżąco. Jednocześnie mają dostęp do na bieżąco zbieranych wywiadów, opinii użytkowników, badań fokusowych czy etnograficznych – a to działa często dużo mocniej niż dziesiątki slajdów stworzonych przez profesjonalistów. Prawdziwy lub potencjalny klient i jego wypowiedź, choćby jednozdaniowa na długo zapadają w pamięć przedstawicielom firmy i potrafią zmienić ich sposób myślenia, poszerzyć ich perspektywę. 

Współpracujesz ze start-upami. Ich produkty często wprowadzają innowacyjne rozwiązania i funkcjonalności. W ich przypadku wyznaczenie benchmarku może nie wystarczyć. Jak badania pomagają w podobnych sytuacjach?

Trzeba pamiętać, że badamy nie tylko obecną sytuację na rynku. Badamy również kierunki, w których rynek się zmienia i rozwija. Dzięki temu pomagamy uniknąć nieprzystosowania produkty i jego nieprzekładalności na wpływ najnowszych trendów. Takie ignorowanie sygnałów zmian było fatalne w skutkach dla wielu marek, także dla gigantów. Sztandarowym przykładem jest na pewno Kodak, którego potęga skończyła się razem z ekspansją fotografii cyfrowej.   

Concordia Design kompleksowo wspiera rozwój biznesu swoich klientów, o czym informuje także nowe hasło działu consultingu: dla biznesu robimy A-Ż tyle. Wygląda na to, że przestrzenie LAB150, mogą być taką przysłowiową kropką nad Ż.

Możliwości LAB150 dopełniają i domykają naszą ofertę także w zakresie badań. To kropka nad Ż, ale też wsparcie całego alfabetu naszych usług. Centrum prototypowania sprawia, że możliwe jest testowanie produktu jeszcze przed uruchomieniem linii produkcyjnej. To kolejny etap, podczas którego towarzyszymy klientowi. Badamy nie tylko rynek i zapotrzebowanie, ale także prototyp, a jego udoskonalenie to jeszcze większe szanse klienta na sukces.

Rok 2020 jest prawdziwym poligonem doświadczalnym życia i pracy w stałej niepewności.

Zastanowimy się nad tym jak możemy rozwijać umiejętność reagowania na zmiany, elastyczność i odporność w zespole.

Jak stworzyć „zespół w locie” i sprawić, by działał elastycznie?

Czego uczą doświadczenia jednostek SEAL i wilczej watahy? Czy potrzebujesz w swojej firmie zespołów Tiger i SWAT?

Na te i inne pytanie odpowiemy podczas webinaru: jak praca w świecie VUCA zmienia sposób działania zespołów i rolę liderów?

– Wracamy z cyklem “You cannot not design online” I dotykamy najważniejszych obecnie kwestii, czyli budowania i motywowania zespołów w czasie pandemii. Firmy zebrały już w tym obszarze pewne doświadczenia, ale jeszcze większe wyzwania przez nimi – mówi Sylwia Hull-Wosiek, head of consulting Concordia Design.

Webinar pomoże liderom firmowych zespołów skuteczniej poradzić sobie z problemami, z którymi się obecnie zmagają. Celem jest, by ich teamy były bardziej zmotywowane i efektywne.

O trendach w budowaniu zespołów, sygnałach zmian oraz właśnie wyzwaniach w perspektywie lat 2020-2022, opowie Kasia Andrzejczak-Briks ekspertka współpracująca z Concordia Design.

Wraz z uczestnikami przeanalizuje m.in. to jakie będą koszty psychologiczne pracy online i jak je minimalizować. Opowie o tworzeniu zespołów Tiger i SWAT oraz zastanowi się czy są potrzebne w danej organizacji.

– Ważną kwestią poruszaną w trakcie webinaru będzie elastyczność. Porozmawiamy o przejściu od team do teaminig, czyli tworzenie zespołu „w locie”. Wskażemy metody wspierające elastyczność i zastanowimy się dlaczego koniecznie musimy obecnie wszystko upraszczać – mówi Kasia Andrzejczyk-Briks.

W czasie webinaru dowiesz się także, co jest spoiwem skutecznego działania dobrych zespołów i czego możemy się nauczyć od elitarnych jednostek SEAL i wilczej watahy.

Rok 2020 jest prawdziwym poligonem doświadczalnym życia i pracy w stałej niepewności.

Zastanowimy się nad tym jak możemy rozwijać umiejętność reagowania na zmiany, elastyczność i odporność w zespole.

Jak stworzyć „zespół w locie” i sprawić, by działał elastycznie?

Czego uczą doświadczenia jednostek SEAL i wilczej watahy? Czy potrzebujesz w swojej firmie zespołów Tiger i SWAT?

Na te i inne pytanie odpowiemy podczas webinaru: jak praca w świecie VUCA zmienia sposób działania zespołów i rolę liderów?

– Wracamy z cyklem “You cannot not design online” I dotykamy najważniejszych obecnie kwestii, czyli budowania i motywowania zespołów w czasie pandemii. Firmy zebrały już w tym obszarze pewne doświadczenia, ale jeszcze większe wyzwania przez nimi – mówi Sylwia Hull-Wosiek, Creative Director Concordia Design Consulting.

Webinar pomoże liderom firmowych zespołów skuteczniej poradzić sobie z problemami, z którymi się obecnie zmagają. Celem jest, by ich teamy były bardziej zmotywowane i efektywne.

O trendach w budowaniu zespołów, sygnałach zmian oraz właśnie wyzwaniach w perspektywie lat 2020-2022, opowie Kasia Andrzejczak-Briks ekspertka współpracująca z Concordia Design.

Wraz z uczestnikami przeanalizuje m.in. to jakie będą koszty psychologiczne pracy online i jak je minimalizować. Opowie o tworzeniu zespołów Tiger i SWAT oraz zastanowi się czy są potrzebne w danej organizacji.

– Ważną kwestią poruszaną w trakcie webinaru będzie elastyczność. Porozmawiamy o przejściu od team do teaminig, czyli tworzenie zespołu „w locie”. Wskażemy metody wspierające elastyczność i zastanowimy się dlaczego koniecznie musimy obecnie wszystko upraszczać – mówi Kasia Andrzejczyk-Briks.

W czasie webinaru dowiesz się także, co jest spoiwem skutecznego działania dobrych zespołów i czego możemy się nauczyć od elitarnych jednostek SEAL i wilczej watahy.

Treść, którą próbujesz wyświetlić, jest niedostępna. Dostęp tylko dla kupujących: Jak praca w świecie VUCA zmienia sposób działania zespołów i rolę liderów?.

Podczas długich spotkań online tracimy koncentrację i staczamy się po „zboczu uwagi”. Wykorzystując wiedzę z psychologii, możemy jednak popracować nad skupieniem, kiedy jest to naprawdę ważne.

O tym, jak to zrobić porozmawiamy podczas kolejnego webinaru z cyklu „You cannot not design online”. 

– Chcemy uświadomić uczestnikom, z jakimi poznawczymi (i nie tylko) ograniczeniami zmagamy się podczas pracy zdalnej, jak działa uwaga i nasz umysł podczas wielogodzinnych spotkań online oraz jakie ma to przełożenie na efektywność członków zespołu – tłumaczy Agnieszka Pełka-Szajowska, która poprowadzi webinar.
Zainspirujemy także, jak sobie z tymi wyzwaniami radzić – dodaje ekspertka.  

Punktem wyjścia do rozważań będzie „NeedBook. Wnętrza 2020”, publikacja opracowana przez ekspertów Concordia Design, a dotycząca zmian w naszych przestrzeniach życiowych w czasie pandemii. 

Jak zauważa  Agnieszka Pełka-Szajowska, jeśli np. nasi współpracownicy wykonują obecnie zadania z domu, to o ich uwagę rywalizujemy często z dziećmi znajdującymi się w tym samym pokoju. Musimy  więc przeanalizować, jak w tak konkurencyjnym otoczeniu eliminować bodźce i pozwolić uczestnikom na skupienie oraz efektywniejszą pracę.

W czasie webinaru opowiem o czymś, co możemy nazwać „trójkątem uwagi”. Zawiera się w nim perspektywa odbiorcy, „perspektywa mózgu” i perspektywa „ja” m.in. dotycząca pracy głębokiej – zapowiada ekspertka Concordia Design.  

Jednym z tematów będzie efekt „fali uwagi”. Zjawisko to podpowiada dlaczego nie jest możliwe utrzymywanie uwagi uczestników telekonferencji stale na tym samym poziomie. – Dostarczymy technik i narzędzi, które pozwolą zadbać o uwagę wtedy, gdy jest to istotne z punktu widzenia spotkania – kończy Agnieszka Pełka-Szajowska. 

Prowadząca: Agnieszka Pełka-Szajowska

Ekspert Concordia Design, gdzie pracuje z dużymi i średnimi firmami, Head of Strategy & Innovation w thinkAHEAD, przedsiębiorca, certyfikowany trener biznesu, edukator i wykładowca m.in. na studiach MBA Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie oraz na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu, ukończyła studia MBA. Doświadczony ekspert komunikacji marketingowej (na koncie m.in. nagroda SUPERBRANDS dla polskiej marki – nagroda dla współtwórcy) , menadżer i psycholog społeczny (w trakcie pisania doktoratu z psychologii decyzji), prelegent na konferencjach.

Mówi o sobie, że jej misją jest pomaganie biznesowi i organizacjom w podejmowaniu lepszych decyzji, budując mosty między psychologią i neuronauką a biznesem (m.in. leadership, zarządzanie, teaming, L&D) jako podstawę stosując oparcie o rzetelną wiedzą pochodzącą ze sprawdzonych praktyk i badań evidence-based dotyczących m.in. psychologii zachowań człowieka oraz behavioral insights/ekonomii behawioralnej. W pracy korzysta z wielu metod i narzędzi m.in. Creative Problem Solving, Critical Thinking, Design/Creative Thinking. Certyfikowany Master RMP. Współtwórca metody i kart DecisionThinking.pl. Pasjonatka książek (zwłaszcza naukowych) oraz żeglowania.

Podczas długich spotkań online tracimy koncentrację i staczamy się po „zboczu uwagi”. Wykorzystując wiedzę z psychologii, możemy jednak popracować nad skupieniem, kiedy jest to naprawdę ważne.

O tym, jak to zrobić porozmawiamy podczas kolejnego webinaru z cyklu „You cannot not design online”. 

– Chcemy uświadomić uczestnikom, z jakimi poznawczymi (i nie tylko) ograniczeniami zmagamy się podczas pracy zdalnej, jak działa uwaga i nasz umysł podczas wielogodzinnych spotkań online oraz jakie ma to przełożenie na efektywność członków zespołu – tłumaczy Agnieszka Pełka-Szajowska, która poprowadzi webinar.
Zainspirujemy także, jak sobie z tymi wyzwaniami radzić – dodaje ekspertka.  

Punktem wyjścia do rozważań będzie „NeedBook. Wnętrza 2020”, publikacja opracowana przez ekspertów Concordia Design, a dotycząca zmian w naszych przestrzeniach życiowych w czasie pandemii. 

Jak zauważa  Agnieszka Pełka-Szajowska, jeśli np. nasi współpracownicy wykonują obecnie zadania z domu, to o ich uwagę rywalizujemy często z dziećmi znajdującymi się w tym samym pokoju. Musimy  więc przeanalizować, jak w tak konkurencyjnym otoczeniu eliminować bodźce i pozwolić uczestnikom na skupienie oraz efektywniejszą pracę.

W czasie webinaru opowiem o czymś, co możemy nazwać „trójkątem uwagi”. Zawiera się w nim perspektywa odbiorcy, „perspektywa mózgu” i perspektywa „ja” m.in. dotycząca pracy głębokiej – zapowiada ekspertka Concordia Design.  

Jednym z tematów będzie efekt „fali uwagi”. Zjawisko to podpowiada dlaczego nie jest możliwe utrzymywanie uwagi uczestników telekonferencji stale na tym samym poziomie. – Dostarczymy technik i narzędzi, które pozwolą zadbać o uwagę wtedy, gdy jest to istotne z punktu widzenia spotkania – kończy Agnieszka Pełka-Szajowska. 

Prowadząca: Agnieszka Pełka-Szajowska

Ekspert Concordia Design, gdzie pracuje z dużymi i średnimi firmami, Head of Strategy & Innovation w thinkAHEAD, przedsiębiorca, certyfikowany trener biznesu, edukator i wykładowca m.in. na studiach MBA Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie oraz na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu, ukończyła studia MBA. Doświadczony ekspert komunikacji marketingowej (na koncie m.in. nagroda SUPERBRANDS dla polskiej marki – nagroda dla współtwórcy) , menadżer i psycholog społeczny (w trakcie pisania doktoratu z psychologii decyzji), prelegent na konferencjach.

Mówi o sobie, że jej misją jest pomaganie biznesowi i organizacjom w podejmowaniu lepszych decyzji, budując mosty między psychologią i neuronauką a biznesem (m.in. leadership, zarządzanie, teaming, L&D) jako podstawę stosując oparcie o rzetelną wiedzą pochodzącą ze sprawdzonych praktyk i badań evidence-based dotyczących m.in. psychologii zachowań człowieka oraz behavioral insights/ekonomii behawioralnej. W pracy korzysta z wielu metod i narzędzi m.in. Creative Problem Solving, Critical Thinking, Design/Creative Thinking. Certyfikowany Master RMP. Współtwórca metody i kart DecisionThinking.pl. Pasjonatka książek (zwłaszcza naukowych) oraz żeglowania.

Copyright © 2020 Concordia Design

Informacje o RODO